Przede mną stał facet w podeszłym wieku ubrany w
garnitur.
- Witam. - mruknęłam niepewnie.
- Oczekiwaliśmy panienki przyjścia, Proszę
za mną. - powiedział ruszając wzdłuż korytarza.
Wnętrze budynku w odróżnieniu od zewnętrznego wyglądu
bardziej przypominało szkołę z internatem. W najbliższym otoczeniu nie
wyczuwałam żadnej żywej duszy.
- Przepraszam? Gdzie reszta uczniów?
- W tej chwili trwają zajęcia.
- Aha - odpowiedziałam nie ukrywając zdziwienia. Jest już 12
w nocy - Proszę pana jakie tu są godziny zajęć?
- Od 20.00 wieczorem do najpóźniej 3.00 w nocy.
- Yyy... czemu? ... Znaczy...
- Musiała już panienka zauważyć ,że w nocy czuję się o wiele
żywsza niż za dnia, nieprawdaż?
- Faktycznie - stwierdziłam zaskoczona.
- Właśnie z tego powodu zajęcia odbywają się nocą, uczniowie
są bardziej skupieni i lepiej idzie im nauka.
Zaczęliśmy wchodzić po schodach na pierwsze piętro, drugie
piętro, trzecie piętro, schody prowadziły jeszcze wyżej, ale my zatrzymaliśmy
się na trzecim i ruszyliśmy wzdłuż korytarza. Po obu jego stronach znajdowały
się drzwi. Po kolei mijaliśmy numery 82..95..100..101. Zatrzymaliśmy się.
Mężczyzna w garniturze podszedł do drzwi i otworzył je kluczem.
- Oto panienki pokój, proszę. - Odezwał się podając mi
klucz.
Przeszłam przez próg i westchnęłam, mój wzrok wpadł na
łóżka. Dwuosobowy pokój.
- Ja pierniczę, czemu? - spytałam sama siebie pod nosem. - Dziękuję. -
mruknęłam do faceta.
- Nie ma sprawy. Twoja współlokatorka kończy lekcje za dwie
i pół godziny. Oprowadzi panienkę po szkole i powie co i jak. Rzeczy zostały
już dostarczone.
- Dobrze. -
mruknęłam na znak że rozumiem i
pożegnałam się z mężczyzną.
Drzwi zamknęły się. Spojrzałam na łóżko wokół
którego poustawiane były kartony, Zgadywałam, że moje. Spojrzałam na drugą
część pokoju. Na szafce nocnej koło łóżka leżał fioletowy budzik i zdjęcie na
którym był chłopak i dziewczyna. Podejrzewam, że mieli może około 17 lat, tak jak ja. Ona o czarnych włosach jak noc i ciepłych brązowych oczach,
oraz jej towarzysz o jasnobrązowych włosach i złotych oczach. Uśmiechnięci na
tle lasu trzymają się za ręce. To pewnie moja współlokatorka wygląda
sympatycznie. Uśmiechnęłam się do siebie, a raczej do zdjęcia na które
spoglądałam. Może tu nie będzie tak źle. Spojrzałam na kartony. Trzeba się
rozpakować, westchnęłam z niezadowolenia. Otworzyłam pierwszy karton - ubrania - i spojrzałam ukradkiem na wielką drewniana szafę.
-Hej! Nic ci nie jest?! Hej obudź się !
-Hmmm....- mruknęłam z niezadowolenia, otwierając oczy. Nade mną nachylał się chłopak z wyraźnym zmartwieniem na twarzy.
-Nic ci nie jest. Ohhh... - westchną i usiadł koło mnie, a jego twarz rozpogodziła się. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, a potem mimowolnie się uśmiechnęłam i przejechałam po nim wzrokiem. Kasztanowe włosy, brązowe oczy i lekki zarost który dodawał mu charakteru. Zajebisty. Cholernie przystojny. Boże, że jeszcze istnieją tacy nieziemscy faceci.
-Cześć jestem Liza, nowa. - Wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Nick. Stary, miło mi. - Odparł uśmiechnięty i uścisnął moją dłoń. - Więc Liza co tutaj robisz o tej godzinie?
- Dziś w nocy przyjechałam, zmęczona po podróży położyłam się spać. Gdy się obudziłam moja współlokatorka wstała więc postanowiłam pozwiedzać na własną rękę. - Nick wykrzywił usta w uśmiechu. - Piękny ogród, kto się nim zajmuje ? Jest wielki i zadbany.
- Dziękuję. Cieszę się że ci się podoba. - Spojrzałam na niego zdziwiona.
- To twój ogród ?
- No. Gdy przyjechałem do szkoły był tu tylko więdnący buk.
- Tylko to drzewo? - Wskazałam kciukiem za siebie. - Nie było żadnych innych roślin? - Przytakną.
- Zapytałem dyrektorkę czy mogę się nim zająć. Pozwoliła a nawet dała mi pieniądze potrzebne do kupna roślin.
- Sam się nim zajmowałeś ?
- Tak trochę było z tym roboty.
- Trochę. - Zaśmiałam się a Nick razem ze mną. - Jeżeli zajmujesz się w dzień ogrodem a w nocy masz szkołę to kiedy ty śpisz ?
- Po szkole około 3-4 godziny.
- Jak ty wytrzymujesz? Powinieneś wyglądać jak chodzący trup.
- Jestem "uzdrowicielem".
- Nigdy żadnego nie poznałam ,więc możesz uzdrawiać sam siebie, przydatna umiejętność. - "Uzdrowiciel" -słyszałam o tym typie Estxów. Ich magia działa na ludzi, zwierzęta, rośliny. Są w stanie uzdrowić praktycznie każdą chorobę i ranę. Naładować swoją energię, wzmocnić ciało i siłę. Po prostu może robić wszystko związane ze zdrowiem.
- To teraz znasz. Może idź się trochę połóż, żeby wytrzymać na lekcjach.
- Nie trzeba wyspałam się już.
- Jesteś pewna?
- Tak, ale nie wiem co robić już mi się nudzi. Co będziesz teraz robić ?
- Muszę zasadzić kilka roślin.
- Mogę ci pomóc?
Nie odpowiedział. Wstał i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam ją, Nick zamkną oczy i pociągnął mnie do góry. Stanęłam na nogach ,a on nadal z zamkniętymi oczami trzymał moją rękę w mocnym uścisku.
Został ostatni
karton ,którego nie rozpakowałam tylko wepchnęłam głęboko na tył szały.
Spojrzałam na mój srebrny zegarek, który wcześniej wypakowałam: 02.00. Poszło szybciej
niż myślałam. Chyba się położę spałam dziś nie całą godzinę w pociągu. Jestem zmęczona, padłam na łóżko. Z uśmiechem na ustach zamknęłam oczy i odpłynęłam.
*
Obudziłam się,
przeciągnęłam i spojrzałam zaspanymi oczami na budzik 13.18. Przespałam
przyjście mojej współlokatorki. Rozejrzałam się po pokoju. Okna były
pozasłaniane więc w pomieszczeniu panował półmrok. Mój wzrok zatrzymał się na
sąsiednim łóżku na ,którym dostrzegłam burze czarnych włosów rozrzuconych na
poduszce. Śpi. Obawiam się ,że nigdy nie przestawię się co do godzin o których
oni śpią. Wygramoliłam się powoli z łóżka i ruszyłam po cichu do drzwi.
Świeże powietrze. Rozejrzał się do dookoła. Wcześniej to
miejsce wydawało się straszne teraz tętniło życiem. Słońce wisiało wysoko na
niebie, wiał lekki ciepły wiatr. Gdzie nie gdzie słychać było ptaki. Trawa i
drzewa miały nienaturalnie żywy odcień zieleni. Pięknie. Ruszyłam wzdłuż
budynku. Z tyłu szkoły znajdował się piękny ogród, małe oczko wodne nad którym
znajdował się drewniany mostek. Wszędzie rosły Kwiaty, najwięcej róż- różnokolorowych, krzewy i małe drzewka. Na środku ogrodu znajdował się wielki buk,
który stał nie opodal oczka. Ruszyłam w stronę przerośniętego drzewa. Słońce
ułożyło się tak że roślina dawała bardzo mały cień w porównaniu do swojej
wielkości. Podeszłam, dotknęłam go ręką i położyłam się plecach zakładając obie
ręce za głowę.
*
-Hmmm....- mruknęłam z niezadowolenia, otwierając oczy. Nade mną nachylał się chłopak z wyraźnym zmartwieniem na twarzy.
-Nic ci nie jest. Ohhh... - westchną i usiadł koło mnie, a jego twarz rozpogodziła się. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem, a potem mimowolnie się uśmiechnęłam i przejechałam po nim wzrokiem. Kasztanowe włosy, brązowe oczy i lekki zarost który dodawał mu charakteru. Zajebisty. Cholernie przystojny. Boże, że jeszcze istnieją tacy nieziemscy faceci.
-Cześć jestem Liza, nowa. - Wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Nick. Stary, miło mi. - Odparł uśmiechnięty i uścisnął moją dłoń. - Więc Liza co tutaj robisz o tej godzinie?
- Dziś w nocy przyjechałam, zmęczona po podróży położyłam się spać. Gdy się obudziłam moja współlokatorka wstała więc postanowiłam pozwiedzać na własną rękę. - Nick wykrzywił usta w uśmiechu. - Piękny ogród, kto się nim zajmuje ? Jest wielki i zadbany.
- Dziękuję. Cieszę się że ci się podoba. - Spojrzałam na niego zdziwiona.
- To twój ogród ?
- No. Gdy przyjechałem do szkoły był tu tylko więdnący buk.
- Tylko to drzewo? - Wskazałam kciukiem za siebie. - Nie było żadnych innych roślin? - Przytakną.
- Zapytałem dyrektorkę czy mogę się nim zająć. Pozwoliła a nawet dała mi pieniądze potrzebne do kupna roślin.
- Sam się nim zajmowałeś ?
- Tak trochę było z tym roboty.
- Trochę. - Zaśmiałam się a Nick razem ze mną. - Jeżeli zajmujesz się w dzień ogrodem a w nocy masz szkołę to kiedy ty śpisz ?
- Po szkole około 3-4 godziny.
- Jak ty wytrzymujesz? Powinieneś wyglądać jak chodzący trup.
- Jestem "uzdrowicielem".
- Nigdy żadnego nie poznałam ,więc możesz uzdrawiać sam siebie, przydatna umiejętność. - "Uzdrowiciel" -słyszałam o tym typie Estxów. Ich magia działa na ludzi, zwierzęta, rośliny. Są w stanie uzdrowić praktycznie każdą chorobę i ranę. Naładować swoją energię, wzmocnić ciało i siłę. Po prostu może robić wszystko związane ze zdrowiem.
- To teraz znasz. Może idź się trochę połóż, żeby wytrzymać na lekcjach.
- Nie trzeba wyspałam się już.
- Jesteś pewna?
- Tak, ale nie wiem co robić już mi się nudzi. Co będziesz teraz robić ?
- Muszę zasadzić kilka roślin.
- Mogę ci pomóc?
Nie odpowiedział. Wstał i wyciągnął rękę w moją stronę. Chwyciłam ją, Nick zamkną oczy i pociągnął mnie do góry. Stanęłam na nogach ,a on nadal z zamkniętymi oczami trzymał moją rękę w mocnym uścisku.
- Nick? - otworzył oczy i uśmiechnął się.
- Jesteś dobra. - Zarumieniłam się. Nie wiedziałam o co mu chodzi. - Tak.
- Co "tak"?
- Tak możesz mi pomóc jeśli chcesz.
- Chcę.
Ruszyliśmy ogrodem, w stronę róż, które już
kwitły.
- To są białe róże? - kiwną głową twierdząco.
- O super. Kocham białe róże to moje ulubione.
- Nick opowiedz mi trochę o szkole.
- Nick opowiedz mi trochę o szkole.
- A co konkretnie chcesz wiedzieć?
- Nie wiem. - zastanowiłam się - Czy panują tu jakieś zasady? Czy coś w tym stylu.
- Tak, mamy kilka zasad.
- Jakich?
- Zależy.
- Od czego?
- Jakim jesteś rodzajem. -
- Ja...Wiedźmą. - powiedziałam z wahaniem po kilku chwilach
- Więc nie możesz rzucać żadnych poważnych zaklęć na terenie szkoły. Nie licząc tych ,które wykonujecie na lekcji i pod nakazem nauczyciela.
- Poważnych, czyli jakich.
- Jesteś Wiedźmą i ja muszę ci to tłumaczyć? - zaśmiał się.
- Podaj tylko jakiś przykład, muszę wiedzieć jak poważne mam ograniczenia. - uśmiechnęłam się do niego zalotnie.
- Nie możesz nikogo skrzywdzić fizycznie jak i psychicznie. Żadnych czarów miłosnych. Coś w tym stylu.
- A jest coś takiego jak gaszenie świateł o jakiejś tam wyznaczonej godzinie?
- Nie, ale jest zakaz wychodzenia po za teren szkoły po 12.00.
- Czyli jeśli chce iść do sklepu to muszę iść o 10.00 rano. Ranyyyy. Ale beznadzieja. - westchnęłam.
Spojrzałam ,że zasadziliśmy już sporo roślin.
Podczas sadzenia nie przestawaliśmy rozmawiać. Dowiedziałam się ,że Nicka do szkoły przysłała jego ciotka ,która się nim opiekuje ponieważ jego rodzice nie żyją. W przeciwieństwie do mnie żył w rodzinie magicznej. Nie każdy wie od narodzin ,że jest Estxem. Nie którzy nie wiedzą kim są ponieważ nie znają rodziców od urodzenia, zostali przez nich porzuceni lub ich rodzice nie żyją i mieszkają ,albo w rodzinie zastępczej ,albo jak ja w sierocińcu. Moce ujawniają się przeważnie w wieku 10 lat. Ci którzy znają rodziców i są wychowywani od małego z wiedzą o magi mówi się ,że są z świata nocy, a tacy jak na przykład ja z świata dnia. Choć znałam swoich rodziców i wiedziałam od początku o magii po ich śmierci mieszkałam w sierocińcu, ponieważ nie miałam żadnej bliższej rodziny, która mogła by się mną zająć.
Skończyliśmy. Nawet nie zauważyłam kiedy minęły 2 godziny.
- Dziękuje za pomoc i miło spędzony czas. - powiedział gdy staliśmy pod moimi drzwiami do pokoju, ponieważ dziewczyny i chłopcy nie maja oddzielnych akademików, ale ich sypialnie mieszczą się na innych piętrach.
- Nie ma sprawy. Do zobaczenia.
- Do jutra. - odwrócił się i ruszył korytarzem.
Weszłam przez próg zamykając za sobą drzwi. W pokoju panował półmrok. Moja współlokatorka nadal spała. Ruszyłam w stronę swojej części pokoju. Przechodząc obok łóżka zerkam na szafkę nocną ,a konkretnie na stojący na nie budzik. 15.40. Rozglądam się i mój wzrok natrafia na szafę. Niepewnie na nią zerkam. Podchodzę bliżej. Otwieram ją i wpatruje się w karton ,który stoi w z tyłu w jej rogu. Czuje jak rozmazuje mi się obraz. Miękną mi kolana. Głośno przełykam ślinę. Wiem ,że zaraz zaczną napływać obrazy. Te, których tak bardzo nie chcę widzieć. Zamykam szafę z głuchym trzaśnięciem. Wpatruję się w jej drzwi. Oddech ma przyśpieszony i kręci mi się w głowie. Nie widziałam "ich". Wzdycham z ulgą. Nie często udaje mi się to zatrzymać. Czuje jak do oczu napływają mi łzy. Chwiejnym krokiem odchodzę od szafy. Kładę się na łóżku, zwijam w kłębek i cicho szlocham. Nienawidzę tego.
***
I jak się podoba? Proszę o komentarze.
Olunia;D
No fajne , ale za dużo tych opowieści o magi .
OdpowiedzUsuńJej, niesamowity rozdział, już kocham twojego bloga <33
OdpowiedzUsuń